Jeden plakat, ale za to jaki intrygujący. Kto zgadnie ile i jakie błędy zawiera? No właśnie aż kolą w oko. Tuż po wykonaniu fotografii postanowilem nawet zapytać telefonicznie, w bardzo nietypowej sprawie, co to jest złuszczanie przez "rz", hmm, podobno to to samo co przez "sz", ciekawe bo myślałem, że to zupełnie coś innego No, ale jak wiemy reklama dźwignią handlu, tak więc plakat napewno przyciągnie uwagę przechodniów. Hmm, a może jednak nie wspomnę o "radio - frekwencji" na plakacie napisanej też z błędem ;) No nic podziwiajcie, komentujcie, a autorów plakatu oraz tych co postanowili go postawić odsyłam na zaległe zajęcia z języka polskiego...
Jeden plakat, ale za to jaki intrygujący. Kto zgadnie ile i jakie błędy zawiera? No właśnie aż kolą w oko. Tuż po wykonaniu fotografii postanowilem nawet zapytać telefonicznie, w bardzo nietypowej sprawie, co to jest złuszczanie przez "rz", hmm, podobno to to samo co przez "sz", ciekawe bo myślałem, że to zupełnie coś innego No, ale jak wiemy reklama dźwignią handlu, tak więc plakat napewno przyciągnie uwagę przechodniów. Hmm, a może jednak nie wspomnę o "radio - frekwencji" na plakacie napisanej też z błędem ;) No nic podziwiajcie, komentujcie, a autorów plakatu oraz tych co postanowili go postawić odsyłam na zaległe zajęcia z języka polskiego...Oto mój najnowszy nabytek - Jelcz MEX 272 rocznik 1977. Nie wiem jak Wy, ale ja osobiście pamiętam jeszcze takie autobusy na sławetnej linii 45 kursującej z Legnicy do Polkowic przez Lubin i z powrotem. Największą frajdą było zająć miejsce przed przednimi drzwiami autobusu tuż obok osłony silnika, obserwując jak ulice przemijały bokiem... Ten autobus miał swój niepowtarzalny klimat.
PS. Tak naprawdę autobus ten nie był Polską konstrukcją, w grudniu 1958r. podpisano umowę licencyjną na produkcję tego autobusu - Skody 043 od ówczesnej Czechosłowacji.
Dawno już nie miałem wątku kulinarnego w moim blogu, więc oto proszę... przygotowano, na stół podano, a następnie spożyto - mniam. Tak tak naleśniki oczywiście. A co do nadzienia: były z serem, a na nich konfitury śliwkowe domowej roboty - istne "niebo w gębie". A tak przy okazji to ktoś mi się chwalił, że robi przepyszne naleśniki, ale jeszcze mnie nimi nie poczęstowano.
PS. A tak przy okazji chciałem dodać, że te, którymi niedawno częstował mnie Jacek były pyszne (z serem i brzoskwiniami).

